Samolot leciał z Gdańska ok. 10, lądował na lotnisku Bonn/Kolonia (czyli właściwym). Aby na niego zdążyć musiałbym jechać busem o 4 rano, jak poinformowała mnie przemiła pani u ajenta biura podróży. Zaletą był niski koszt - cena biletów (low costy!) to, o ile pamiętam, ok. 400 zł.
Mogłem też wybrać pociąg relacji Warszawa-Amsterdam, który wyjeżdżał po południu, a w Kolonii był tuż po 6 rano dnia następnego. PKP akurat miały promocję, bilet w dwuosobowym przedziale sypialnym kosztował 80 Euro w jedną stronę.
Od samego początku byłem zdecydowany na samolot. Dlaczego? Bo samolot to:
- szybkość (krótki czas lotu);
- bezpieczeństwo;
- frajda (lubię latać);
- niższy koszt (akurat w tym wypadku).
- konieczność przybycia na lotnisko wcześniej i bezsensowne czekanie;
- ograniczenia w ilości bagażu;
- zmarnowanie całego dnia na podróż;
- konieczność dotarcia z lotniska do miasta.
- Pomyśl, co będziesz opowiadał wnukom. Że wsiadłeś w samolot, 2 godziny i już byłeś w Kolonii? A tak - możesz się gdzieś zgubić po drodze i będzie przygoda!
Rzeczywiście. Samolotem latałem już wcześniej natomiast takim pociągiem (sypialnym, w relacji międzynarodowej) nie jeździłem nigdy. Przypomniałem sobie, że widywałem pociąg tej relacji na dworcu w Warszawie już wcześniej. I wtedy nagle poczułem wielką ochotę, żeby się nim przejechać. Teraz, z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że był to dobry wybór.
Pociąg był odpowiedni, bo:
- był bardzo wygodny (dwuosobowy przedział sypialny to jest to; a w drodze powrotnej miałem go do swojej wyłącznej dyspozycji!);
- przyjechałem do Niemiec rano i miałem cały dzień na zwiedzanie miasta;
- przyjechałem od razu do centrum (dworzec w Kolonii jest tuż obok tej sławnej katedry);
- mogłem się wyspać;
- nie musiałem być wcześniej i czekać jak głupek na odbiór bagażu;
- doświadczyłem czegoś nowego;
- miałem swój bagaż cały czas pod kontrolą (i nie bałem się, że obsługa lotniska mi go zniszczy).
Poza tym zachęcam Was do próbowania nowych rzeczy, jeśli tylko macie taką okazję. Jeżeli zawsze podróżujecie w ten sam sposób... Jak myślicie, może warto choć raz to zmienić?