piątek, 18 września 2009

Paryż to metropolia

Gdy jechałem do Paryża zamówiłem sobie hotel przez jakieś biuro podróży. Zapłaciłem (100 Euro za noc!) i drogą mailową dostałem voucher. Wydrukowałem go i spakowałem do plecaka. Sprawdziłem też mniej więcej trasę dojazdu. Uzbrojony w przewodnik Pascala po Paryżu - ruszyłem.

Bez problemów dotarłem do właściwej stacji. Sięgnąłem do plecaka, aby sprawdzić adres hotelu i... zdębiałem. Na vouczerze była tylko nazwa bez adresu. Sięgnąłem więc po przewodnik i zacząłem szukać hotelu. I tu drugi szok - w przewodniku mojego hotelu nie było. Gdy tak stałem z przewodnikiem podeszła do mnie jakaś starsza pani i po francusku zapytała, jak dojść do placu de Gaulle'a. Ja - turysta w obcym mieście, w którym - wygląda na to - się zgubiłem, miałem robić za informację turystyczną! Przeszliśmy na angielski, pani wzięła ode mnie przewodnik, popatrzyła, oddała go, podziękowała i poszła. A ja zostałem i nadal nie wiedziałem, gdzie iść.

Powlokłem się więc dalej przed siebie. Doszedłem do wniosku, że nie jest tak źle. "W końcu" - myślałem - "znam nazwę i wiem, że to gdzieś niedaleko. Zapytam kogoś." Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Pierwsza zapytana osoba zrozumiała moje pytanie (mówiła po angielsku!), ale nie potrafiła udzielić mi odpowiedzi. To samo druga i trzecia. Zaczynało się robić późno, robiłem się głodny.

W końcu wpadłem na genialny pomysł: wszedłem do recepcji pierwszego napotkanego hotelu i grzecznie zapytałem o Hotel Albert III. Recepcjonista nie wiedział gdzie to jest, ale wszedł na google. Po kilku minutach szukania zapytał mnie, czy nie wiem, na jakiej to jest ulicy. Oczywiście - nie wiedziałem. W końcu jednak udało mu się odszukać właściwy adres i skierował mnie tam, gdzie trzeba. Okazało się, że było to 200, może 300 metrów dalej.

To było mój pierwszy kontakt z Paryżem i przyznam - byłem mocno zaskoczony nieznajomością miasta. A Wy? Jak dobrze znacie okolice miejsca zamieszkania/pracy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz